Orzysz w czasie „Wielkiej Wojny” cz. 1

orzysz

1 sierpnia 1914 roku Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Jeszcze tego samego dnia pierwsze podjazdy kozackie przekroczyły granicę Prus Wschodnich… Orzysz (Arys) niewielkie, garnizonowe miasteczko mazurskie, położone w powiecie piskim, w Prusach Wschodnich.

 

Czwartek, 1 sierpnia

W kraju ogłoszono powszechną mobilizację. Do obrony granic powołano dodatkowo nie tylko rezerwistów, ale także landwerę (obrona kraju) jak i pospolite ruszenie. Szczególnie potrzebny był ten ruch do obrony pruskiej enklawy.

Ponieważ…

… Prusy Wschodnie w założeniach niemieckiego planu wojennego feldmarszałka Alfreda von Schlieffena miały być bronione przez skromne siły, ponadto znacznie rozproszone na całej długości wschodniej granicy.  Ziemie te nie były na tyle ważnym terenem, by bronić go większymi siłami, nie były tak ważne jak Śląsk, Westfalia czy Nadrenia, które były znaczącymi ośrodkami przemysłowo – wydobywczymi, ważnymi pod względem gospodarczym. Autor planu sądził, że przy skromnych siłach pomocne w działaniach zaczepno - obronnych będzie naturalne ukształtowanie geograficzne terenu Prus Wschodnich tj. lasy, jeziora, a także dość dobrze rozwinięta sieć dróg bitych i żelaznych oraz linie telegraficzne i telefoniczne. Brał również pod uwagę fakt, że Prusy mogłyby trafić w ręce wroga, dlatego wariantem awaryjnym było w razie przerwania linii obrony przez nieprzyjaciela wycofanie się wojsk na linię Wisły, ale miał być to tylko manewr przejściowy, do czasu, kiedy to armia niemiecka upora się na Zachodzie z  Francuzami, a następnie całą swą potęgą uderzy na Rosję. Zgodnie ze słowami Fryderyka II króla pruskiego: „aby wygrać wojnę, trzeba niekiedy poświęcić jedną prowincję”.

Z Orzysza wśród powołanych do wojska znaleźli się m.in. sekretarz miejski – Czarnetzki, mistrz gazowni – La Motte, stróż – Kowaltzik oraz zarządzający rzeźnią lekarz weterynarii – Panske. Niektórzy mieszkańcy na ochotnika zgłaszali się do pospolitego ruszenia, aby bronić swojego mienia i życia przed najeźdźcą, m.in. zgłosił się właściciel orzyskiego hotelu „Koniglicher Hof”, którego służba zakończyła się przedwcześnie nim jeszcze stanął twarzą w twarz z przeciwnikiem. Został śmiertelnie postrzelony przez pełniącego wraz z nim wartę towarzysza, który wyrwany ze snu wystrzelił myśląc, że ma do czynienia z wrogiem.

Od rana rozpoczęto zabezpieczanie zasiekami z drutu głównych szlaków komunikacyjnych. m.in. ustawiono zapory naprzeciw tartaku Sanderlinga jako ochrona przed atakiem prowadzonym z kierunku Pisza. Wojsko rozpoczęło wykupywanie od mieszkańców koni, wozów i skórzanych uprzęży.

W nocy granicę przekroczyły pierwsze rosyjskie konne oddziały rozpoznawcze. Ciemne od nocy niebo rozświetliły łuny podpalanych domostw. Strach przed nieznazną siłą niemiecką nie pozwolił Rosjanom wejść głębiej w terytorium Prus. Jeszcze tej nocy na drogach pojawiają się pierwsze tabory uciekinierów.

 

Piątek, 2 sierpnia

 

Przez cały dzień, przez Orzysz ulicą ełcką ciągną setki uciekinierów uciekający przed nieobliczalnymi wojskami rosyjskimi. Ich liczba wzrasta wraz z napływającymi informacjami o zbrodniach carskich żołnierzy na ludności pogranicza. Uchodźcy podążają w trzech kierunkach, w kierunku Pisza, Mrągowa oraz Giżycka i dalej Rynu. W wyniku skromnych niemieckich sił osłonowych i słabo uzbrojonego i wyszkolonego pospolitego ruszenia Rosjanie coraz śmielej zapuszczają się w głąb krainy mazurskiej. Jeszcze tego dnia patrol rosyjski pojawia się w okolicach Wierzbin.

 

Niedziela, 4 sierpnia


Większość osób, w wyniku braku działań wojennych w okolicach Orzysza, wraca do domów. Między innymi po to, aby zająć się żniwami i ratowaniem bogatych w tym roku zbiorów. W tym dniu czterech nauczycieli uruchomiło naukę w szkole, lecz tylko na jeden dzień. Do Orzysza dochodzi informacja o zwycięskiej potyczce oddziału ochrony pogranicza nad patrolem rosyjskim w okolicach miejscowości Świdry. Wiadomość ta daje mieszkańcom nadzieję, że wkrótce życie w niepewności zakończy się.

Poniedziałek, 19 sierpnia


Po zwycięstwie mniejszych liczebnie Niemców nad Rosjanami w pierwszej poważnej bitwie, do której doszło 9 sierpnia pod Białą Piską, w bitwie, która miała kolosalne ogólnopaństwowe znaczenie i nie militarne, lecz propagandowe, bardzo mocno wzrosło morale żołnierzy. Wygrana ta utwierdzała mieszkańców pogranicza w tym, że tak nieliczni obrońcy są w stanie obronić ich ojcowiznę. Jednakże rzeczywistość okazała się inna. Niewielkie oddziały niemieckie nie miały szans przy wielokrotnie większej sile armii rosyjskiej. Oddziały konne i piechota 2 Armii „Narew” generała Aleksandra Wasiliewicza Samsonowa 18 sierpnia przekroczyła granicę.

W wyniku zagrożenia w mieście ogłoszono ewakuację. „ … ulica Bronsartstrasse. Cała droga zajęta była przez wozy konne uciekinierów … Na wozach między wszelkiego rodzaju sprzętami domowymi siedziały kobiety z błędnymi twarzami, stare mateczki i małe dzieci. Obok ludzi, na wozach były też kury, gęsi, kozy i jagnięta. Na ulicy biegało niespokojnie prowadzone bydło … Z miasta spieszyły w kierunku dworca gromady płaczących i jęczących ludzi obładowanych workami i paczkami, z małymi dziećmi prowadzonymi za ręce. Spieszyli się, aby wsiąść do podstawionego pociągu…”. Ok. godziny 9.00 z dworca ruszył pierwszy pociąg z uchodźcami. Jeszcze przed południem miasto opustoszało. Ci, którzy nie wyjechali pociągiem, wyruszyli wozami lub pieszo przez Okartowo do Rynu i Mrągowa, a niektórzy nawet dalej na zachód za Wisłę i w głąb Niemiec. Najdłużej w mieście zostali urzędnicy poczty i kolei. Odjechali oni lokomotywą dopiero wieczorem. W międzyczasie „w południe do miasta przyprowadzono jeńca rosyjskiego, pucułowatego chłopka z długimi włosami i w czystym mundurze. Po opatrzeniu mu przez doktora Petersa rany ramienia został przez posterunkowego Petera odprowadzony do Mrągowa”. Burmistrz Orzysza oraz urzędnicy miejscy opuścili miasto wówczas, gdy zabrali najważniejsze dokumenty, księgi kasowe oraz pobrali zaliczki na poczet przyszłych zarobków. Miejscy notable udali się do Rynu. Tam burmistrz Nitsche otrzymał pozwolenie na dobrowolne wstąpienie do wojska. W jego ślady poszedł pomocnik biurowy Roszik, który zginął we Francji 21 września 1915 roku.

W mieście pozostało ok. 20 osób w tym sekretarz sądowy Rudkowski z żoną i służącą. Rudkowscy zamieszkiwali na Bronsatstraße 21 i byli jedyną rodziną, która na tej ulicy pozostała. Ci, którzy zdecydowali się nie uciekać, żyli nadzieją, że Rosjanie tylko przejdą przez Orzysz i pójdą dalej w kierunku Giżycka.

 

Środa, 21 sierpnia


Około godziny 4.30 rano od strony Pisza i Wierzbin do miasta wjechały kozackie patrole. Po przeprowadzonym rekonesansie część z nich udała się do sklepów po zapasy papierosów i innych niezbędnych rzeczy, torując sobie przy tym drogę szablą lub lancą, tłukąc witryny sklepowe, wyłamując drzwi itp. Przed 10.00 rano w mieście pojawiły się nowe oddziały, które wjechały do miasta z kierunku Wierzbin. Po zaopatrzeniu się żołnierze carscy wrócili na zajmowane wcześniej pozycje.

Sekretarz Rudkowski wspomina: „idąc na rynek spotkałem spóźnionego Kozaka, który chciał mnie poczęstować papierosem. Powiedział mi też, że jutro przyjdą następni, ale nie tak dobrzy jak dzisiejszy”.

 

Czwartek, 22 sierpnia


Od północy do 6.00 rano w oknach orzyskich mieszkań drżały szyby a powodem tego był ostrzał artyleryjski prowadzony pod Okartowem.

 

Sobota, 24 sierpnia


Między 8.00 a 10.00 rano do miasta wmaszerowały duże oddziały wojska rosyjskiego. Były to prawdopodobnie pułki 43 Dywizji Piechoty z II Korpusu rosyjskiego, z których część zatrzymała się tu zapewne jako odwód (169 Pułk Piechoty) aż do klęski w bitwie znanej jako „Bitwa pod Tannenbergiem” (Stębark).

„Nieznany czas postoju zmusił Rosjan do szukania sobie kwater, przede wszystkim w mieszkaniach opuszczonych przez ich mieszkańców. Rosyjski komendant generał von Opalka zamieszkał w budynku rzeźni, a jeden z jego oficerów w chlewie, który upiększył prześcieradłami i dywanami. „Przyczyną takiego wyboru była pewno chęć wąchania perfum, których ten żołnierz przez długi okres nie miał okazji wąchać. Perfumy ich, jak zaobserwowano, składały się z brudu, zgniłego mięsa i kwaśnych śledzi z sosem czekoladowym”.

 

25-31 sierpnia


Wojska liniowe zdążające na front miały zakaz zatrzymywania się na szaber jednakże oddziały osłonowe, pozostające na tyłach frontu robiły z pozostawionym przez uchodźców mieniem co chciały. Każde mieszkanie bez względu czy zamieszkane czy też nie, gruntownie zostało przeszukane i opróżnione ze wszystkiego, co się tylko podobało. Szabrownikom zależało szczególnie na pieniądzach i zegarkach. Zainteresowaniem cieszyły się także rowery.

W Orzyszu Rosjanie „prowadzili takie życie, że lepszego nie mogli sobie wyobrazić”. Znaleźli wiele zapasów: wino w kasynie oficerskim o wartości 50.000 marek, 1000 butelek szampana u Spedytora Neumanna. W sklepach nie brakowało mięsa i innych towarów spożywczych. Niektórym tak się tu podobało, że twierdzili „Prusy piękny kraj. Zostać na zawsze.”.

Większą część dnia żołnierze spędzali na kopaniu okopów i przy budowie umocnień. W czasie wolnym, szczególnie po spożyciu większej ilości alkoholu, nie brakowało pomysłów na urozmaicenie reszty dnia. Organizowano pochody przez miasto, na koniec których palono zebrane wcześniej chorągwie szkolne, wojenne, związków zawodowych, czy związku strzeleckiego. Dla zabawy kijami lub kamieniami wybijano szyby. Szczytem fantazji okazało się być zaimprowizowane wesele. Panem młodym był śmierdzący duży cap należący do ogrodnika Mrotzka. Ubrano go w frak a także włożono mu cylinder i lakierki. Panną młodą mianowano mikrusowatego Kozaka, którego ubrano w długą jedwabną suknię. Orszak weselny przemaszerował przez miasto a następnie zatrzymał się na rynku, gdzie odbyła się ceremonia ślubu. Później był taniec i muzyka, która płynęła z gramofonu zabranego z restauracji Brozia. (od autora: Czy była i jak wyglądała noc poślubna, pozostawiam sferze wyobraźni czytelnika)

Na ulicy Gartenstraße, w domu wdowy Gorray, utworzono dom publiczny dla oficerów… (Należy zaznaczyć, że dom uciech powstał z chęci zarobku i przeżycia a pomysłodawczynią była lubieżna dziewka, mieszkanka Orzysza. Towarzyszyło jej kilka młodych mężatek – powstaniem takiego przybytku rozgoryczony był jeden ze starszych wiekiem rosyjskich oficerów. Kamienica, posiadająca 5 mieszkań, 31 sierpnia została podpalona przez nieznanego sprawcę i gdyby nie rosyjscy żołnierze spłonęłaby doszczętnie.).

Podobno miastu i okolicy najbardziej dał się odczuć – pop. Podcinał szyję i wydłubywał oczy popiersiu cesarza Niemiec, popiersiu pod którym podpisał „cesarz-pijak”. Plądrował mieszkania i sklepy. Skradziony towar pakowano na wozy i wywożono za granicę. Rzekomo utworzył także namiastkę cerkwi w jednym z domów należących do gminy, oraz dwa miejsca nad kanałem, gdzie można było dostąpić sakramentów i uroczystego oczyszczenia.

 

Wtorek, 3 września


Przed domem sekretarza sądowego … „trzech rosyjskich artylerzystów wyszło przez okno ze sklepu zegarmistrza. Jeden nich zażądał ode mnie zegarka. Powiedziałem, ze nie mam. chciał więc sprawdzić czy nie mam go w domu. Nie chciałem go wpuścić. Wtedy wyciągnął pistolet i przystawił mi go do piersi. Zaczęliśmy się przepychać. W tym czasie nadszedł jakiś oficer, którego sprowadziła moja zona. Oficer ten odebrał żołnierzom broń uderzając ich kilkakrotnie pięścią, po czym zabrał ich do komendanta. Żołnierz ten miał zostać rozstrzelany. Czy to się stało nie wiem …”

 

Środa, 4 września


Około godziny 17.00 na niebie pojawił się niemiecki samolot zwiadowczy, który bezskutecznie Rosjanie próbowali zestrzelić.

 

Sobota, 7 września


„Wczesnym rankiem kilku Rosjan siedziało w piwnicy sklepu z rowerami. Próbowali z części, które tam zostały, skompletować rowery. Na ulicach było spokojnie”. Czy udało im się odjechać przed nadciągającą armią niemiecką?

 

C. D. N.

 Opracował na podstawie kroniki wojennej rektora Augusta Saleckera *:

Bogusław Trupacz http://www.piszkulturalnie.pl

 

 

*August Salecker rektor gimnazjum orzyskiego, słynący z silnej osobowości i karności. W czasie I wojny światowej (do 1918 roku) pełnił komisaryczny urząd burmistrza Orzysza. Autor kroniki wojennej, która w poszerzonej wersji została wydana przez innego orzyskiego nauczyciela Fritza Bracka.  Publikacja ukazała się w 1925 roku jako „Aus der Aryser Stadtchronik”.

Copyright © Remes
Design by : rygielpisz.eu.